oddechu mi trzeba 2012-03-20 21:34:52

Jakże potrzeba mi oddechu, wytchnienia, spokoju. Tęskno mi za spokojną zieloną wysoką trawą w słońcu wygrzaną.... takbym poleżała, pomruczała.
A tu kolejny tobołek do dziwgania.
Jestem taka zmęczona...
Daj mi mądrość i siły i dużo miłości

skomentuj (0)

bajka 2012-01-10 22:35:41

Synek dostał od cioci ostatnio piękną bajkę w prezencie....

Bajka jest o chłopcu, który chce dotrzeć do Zielonej Krainy z opowieści jego babci. Postanawia wyruszyć w podróż aby ją odnaleźć. Napotyka starca, który udziela mu kilku cennych rad jak dotrzeć do owej krainy. Między innymi ma wybierać te ścieżki, które sa najtrudniejsze, nie ulegać pokusom i zachetom napotkanych postaci, nie lękać się i wierzyć, że dotrze do celu. Chłopiec faktycznie napotyka pewne trudności, ulega namowie nieznajomej postaci, która zwodzi go na łatwą ścieżkę, prowadzącą jednak do nikąd. Traci czas i siły na powrót do miejsca w którym podjął błędną decyzję. I sytuacja kilkukrotnie się powtarza. Musi dokonywać  wybory  mimo braku sił, pożywienia, picia, mimo wątpliwości, które nim targają.

I tak sobie myślę, że jest to odpowiedź na nurtyjące mnie ostatnio wątpliwości i pytania.

Zmęczona dziećmi, codziennymi przeszkodami, zwykłą pracą, brakiem pieniędzy, zbyt dużą ilością obowiązków zatrzymałam się i zapytałam: czy ne lepiej jest być singlem? Żyć beztrosko, mieć pełną swobodę, chcesz jechać do znajomych do Wrocławia, to jedziesz, a nie planujesz pół roku, szukasz dogodnego terminu, organizujesz ekipę do opieki nad dziećmi na kilka dni, etc. Wracasz z imprezy i śpisz do woli, wychodzisz z partnerem na kolację, do kina, kiedy tylko przyjdzie ci ochota, na wszystko starcza ci kasy, że nie wspomnę o swobodzie domowej i zdecydowanie miejszej ilości prania, gotowania czy sprzątania. Żyjesz dla siebie i w zasadzie możesz wyłącznie sobie dogadzać (choć nie musisz). No miodzio :)))) I cóż nie ukrywam tęskno mi za tamtym czasem beztroskiej swawoli.

Zastanawia mnie jednak czy ten singiel przecież gdy się już nabawi, nacieszy i wypocznie, miną miesiące, lata i nim się obejrzy zacznie wracać do pustego mieszkania. Ominą go chwile wzruszeń, dzicięcych radości, anielskiego snu pociech - widoku niezastapionego. Spojrzeń pełnych oddania, czułości, uścisków, buziaków i słów miłości. Tych oczu kochanych co patrzą naiwnie, tych dłoni, paluszków mięciutkich, tych kroków pospiesznych w nocy co małymi stópkami biegną do mamy. Tych buziek co to nigdy sie nie zamykaja, pytają, gadają, słodko i niepoprawnie tłumacząc ci swoje ważne racje. Niezastąpione i oddane, ufne, pełne pieknej naiwności, czyste i nieskalane, dobre, kochane dzieciaczki.

Wracając zatem do bajki,  sądzę, że chcesz mi powiedzieć Ojcze, że trzeba iść właśnie tymi trudniejszymi ścieżkami, aby nabrać pokory, uszlachetnić naszą duszę, nie myśleć wyłącznie o sobie, o tym co łatwe i przyjemne, bo to droga do próżności, pychy i samolóbstwa, która prowadzi donikąd, w ciemny zaułek i pustkę.

A wychowanie dzieci to jakby umowa o dzieło, której się podejmujemy. Oby było jak najpiekniejsze. I czy każdy z nas nie chciał by dożyć pieknej "jesieni" z kochanym i kochającym "towarzyszem" życia, patrząc przez pryzmat wielu wspólnych lat w szczęściu i nieszczęściu, w zdrowiu i chorobie, w dostatku i w biedzie. Wiedząc, że przeżyło się wszystko razem, wytrwale i wspólnie pokonując co nam los przyniesie. Patrząc wspólnie na to dzieło naszego życia, owoce pracy rąk, serc i wielu różnych myśli.

Życzę tylko aby ścieżki, którymi podążamy nie były zbyt cierniste...

skomentuj (0)

taki dziwny świat 2011-12-01 23:57:25

Patrzę, słucham i serce mi pęka. Czytam artykuł o dziennikarzu zamordowanym w rosji bo był niewygodny. Nie potrafiłam doczytać do końca, ogrnęło mnie przerażenie. Mogą cię od tak zabić i nic z tym nie zrobisz, nawet nie ukarzesz mordercy, łapuwkarstwo jest silniejsze od sprawiedliwości. Codziennie, ktoś cię okłamuje, okrada, oszukuje, próbuje skorzystać na twoim dobrym sercu, naiwności, życzliwości. Nawet zwykły sprzedawca w mięsnym wciśnie ci stara wędlinę. Co  tam? Wystraczy chwila nieuwagi, albo parę miłych słów za dużo. Jesteś pożarty przez bestię kapitalizmu. Świat nasz owrzodzony, pełen zepsutych ludzi, goniących za kasą, za władzą, karmiących się zawiścią, próżnością, pychą. Straszny ten świat. Coraz częściej ocieram się o ludzkie grzechy tak namacalne każdego dnia, tak cuchnące, że aż wstręt ogarnia. Ochyda. Wiem, brzmi jakbym ja była niewinna, nie jestem, ale to co widzę coraz bardziej przeraża. Jak moje dzieci będą żyły za 20 lat?!? Boże czuwaj nad nami, zakończ w porę bo strach tak dalej żyć.
Gdzie się podziały podstawowe wartości? Prawda, miłość lub chociaż szacunek do bliźniego, uczciwość, pracowitość, uczynność, dobra wola, zwykła dobroć. Takie proste, a takie trudne.
Są na szczęście ludzie dobrzy, tacy na prawdę dobrzy, zwyczajni, prości, żyjący według jasnych regół, idących prostą ścieżką, dający światu i ludziom dobroć. Na szczęście jest ich jeszcze całkiem sporo. Oby jak najwięcej.
Czuwaj nade mną Ojcze bym nie zbłądziła w tym zachłannym świecie biznesu, bo dziwnymi się rządzi prawami, nie jesteś z nami to frajer jesteś i będziemy cię dymać. Dobro zawsze zwycięża, nie ugnę się. 

skomentuj (0)

jak ciepły wiatr 2011-11-21 00:03:42

Nie wiem skąd, nie wiem jak, ale czuje powiew nowego wiatru. Siedzę z dziećmi na dywanie, oglądamy baki, patrzę na nie i tulę jakby jutra miało już nie być. Chcę wykorzystać każdą chwilę. Dla ciebie też chcę być inna, bardziej bliska, cieplejsza, patrzeć w oczy, pisać listy, kochać się namiętnie. Nie chcę kochać cię jak kiedyć, chcę kochać cię bardziej, chcę być przy tobie jeszcze bliżej, bardziej świadomie, wspierać cię, być jak 2 w 1 i wiedzieć, że jesteś zawsze obok mnie. Nie wiem skąd tak nagle poczułam ogromną potrzebę by być przy was bardzo blisko i być dla was w pełni i to wy jesteście dla mnie sensem życia, mą radością, mą miłością, mym światłem. Wszystko inne przychodzi i odchodzi. Dom, praca, ludzie, radości i smutki. A wy jesteście stałym, trwałym elementem mego życia. Kocham was bardzo moje skarby jedyne.

skomentuj (0)

wieczorne spotkania 2011-11-16 20:39:54

Dziś zapalę świeczkę, usiądę w ciepłym kącie i będę wtulać się w twoje ramiona Tatko kochany. "Pogadamy sobie... piosenką, modlitwą, ciszą. Jak to dobrze że jesteś blisko

skomentuj (0)

kolejny list do ciebie 2011-10-13 13:33:19

Ojcze, wytłumacz mi proszę to czego nie mogę zrozumieć, naucz mnie słuchać  ludzi, których źle odbieram, opatrz mnie w pancerz by nie bolały ludzkie słowa i czyny. Proszę o miłość i o przyjaźń. Dlaczego wciąż jestem opacznie postrzegana. To co dobre jest dla innych podejrzliwe. Czy nie ma już zwykłych, normalnych, szczerych ludzi, którzy widzą wszystko jak trzeba? Czy to ze mną jest coś nie tak? Dlaczego czuję się jak stwór z innego świata. Przecież ja nie mam złych intencji. Czyżby moja dziecinna naiwność tak mnie gubiła? Co próbujesz mi powiedzieć, pokazać, czego nauczyć? Gdzie mam szukać wsparcia, przyjaciół, tego o czym zawsze marzyłam? Jak to osiągnąć? Tak mnie boli ludzkie niezrozumienie. [...] Bo tak już jest w naszym popieprzonym świecie, że jak dobry jesteś to nie dostajesz nagrody, nie. Dostajesz po dupie od ludzi i od życia.
Ależ dzisiaj pesymistycznie:(((( wiem, ale i ja mam prawo do odrobiny smutku, doła. Jeśli ja muszę zrozumieć cały świat i ludzi i żyć tak by nikomu nie działa się krzywda, to i czasem świat może zrozumieć mnie. Przytul mnie mocno, jedyny któryś mnie nigdy nie zawiódł. Jak ci się odwdzięczę za twą miłość i dobroć, zrozumienie.
Ty jesteś tą osobą której szukam, tyle, że nie jesteś namacalny. Nie moge do ciebie zadzwonić, pojechać, wypłakać się w ramionach. Ześlij mi tu kogoś na ziemię, przyjaciela, ojca mi przywróć, matkę nawróć, ( z psem nie pogadam), proszę albo ulecz me serce bym mogła kochać jak kiedyś.
Ostatnio szukam pocieszenia, kompensaty, satysfakcji w pracy, ale to chyba nie tędy droga.
Kocham cię mocno, bądź przy mnie.

skomentuj (0)

bez reanimacji 2011-09-19 21:35:10

Czekam jak zmiłowania i każdy dzień coraz bardziej mnie rozczarowuje. Uczę się więc cierpliwości. To dla mnie sprawdzian, którego nigdy nie mogłam zaliczyć. Ale czas pozwala mi się zdystansować, nie myśleć, zająć się życiem codziennym. Czy dotrwam do końca tygodnia? Czy to przekora, czy ucieczka, czy brak czasu, nie wiem. Ale tym razem nie będę reanimować niczego na siłę. Co ma być to będzie. Zapytam cię ze stoickim spokojem za tydzień co dalej....

skomentuj (0)

spiewam do ciebie 2011-09-16 12:53:06

I jak zwykle Mieciu Szceśniak idealnie oddaje to co czuję w tej chwili.

http://www.youtube.com/watch?v=GozIF-s0CAg

I słowa "Przytul  mnie mocno"
Nie wiem kto
Dopisał tekst
Do naszych ról

Nie wiem skąd
W tych rolach błąd
I żal i ból

Prowadź mnie
Do prostych słów
Przez każdy dzień
Prowadź mnie
Gdy światło drży i gdy pada cień

Przytul mnie
I połam lód
W opłatki kry

Przytul mnie
Nadejdzie znów
Wiosenny świt

Dopóki żal
Naprawia błšd
Nadzieję mam

Dopóki łza
Jest jeszcze łzą
Nie jestem sam

Jeśli łza
Jest jeszcze łzą
Nie jestem sam


skomentuj (0)

dziękuję że jesteś 2011-09-16 10:39:13

Dziękuję, że przy mnie trwasz, cierpliwy jesteś, wytrwale wierzysz we mnie, choć popełniam wciąż błędy. Czuję się jak córeczka tatusia - jakże to miłe, bo nigdy w takiej roli nie było dane mi się znaleść. I nasza więź coraz bliższa i głębsza - "nieopisywalny" związek. Jesteś dla mnie aż nadto miłosierny. Kocham cię i dziękuję ci że wciąż jesteś blisko. Bez ciebie wszystko by prysło i straciło sens.
Daj mi mądrość i siłę i wiarę w siebie. Niech nie łamie mnie byle człek swym ostrym słowem. Tak bym chciała w końcu na prawdę w siebie uwierzyć i trwać w tym niezłomnie. Było by zdecydowanie prościej.

p.s. ale czy pisałabym dziś do ciebie, gdybym nie była jaka jestem? Przecież Ty nie dajesz tego o co prosimy, lecz to czego nam potrzeba.

skomentuj (0)

dla zagubionych kobiet 2011-09-16 10:30:14

Chcesz być kochana? Niech serce twe, miła,
Własnego trzyma się podwórka.
Bądź, jaka jesteś, jaką byłaś,
Nie przystrojona w cudze piórka.
Wtedy dla świata twój urok nieśmiały,
Twój wdzięk, twe piękno niemal boskie
Będą dla wszystkich przedmiotem pochwały,
A miłość — zwykłym obowiązkiem.

Edgar Allan Poe

Taki wierszyk dla wszystkich Pań, które błądzą i szukają, a nie powinny.

skomentuj (0)

piosenka w sam raz na nasze czasy 2011-08-11 00:00:56

Mietek Szcześniak "Kiedyś..."

Kiedyś… gdy zmądrzejemy, gdy świat się zmieni…
Nadejdzie ten dzień…
Modlę się, by kiedyś już umieć tak dobrze żyć,
By dać żyć innym…
Kiedyś… gdy będzie uczciwiej i potrzebować
Będziemy mniej
Będzie tak… i Bóg pozwoli nam
By szybciej już nastał ten szczęścia dzień

Kiedyś… gdy świat będzie lepszy, gdy miłość
Jak słońce rozświetli nas
Dopóki ten dzień nie odmieni nas
Nadzieją swą dosięgniemy nawet gwiazd

Mimo,że wokół ciemność
I na nadzieję nie ma szans
Ale łączy nas modlitwa
O ten nowy, lepszy świat

Kiedyś… gdy świat będzie lepszy
Gdy miłość nas zmieni… zmieni nas… wszystko w nas
Będzie tak i Bóg pozwoli nam
By szybciej już nastał ten szczęścia dzień
Będzie taki dzień
Niedługo już


A ja czekam na swoją mądrość, na cichość, na spokój serca, na to by w końcu dobrze żyć, aby wszystkich nepełniać światłem jak dziś ciebie moja smutna duszyczko zagubiona, pełna pytań. A nie jest to łatwe.
A tobie Boże mój kochany dziękuję za dobry, ciepły wiatr, za to że czuwasz, że jesteś, że kochasz i wspierasz. Bez ciebie wszytko traci sens. Kocham cię, bardzo

skomentuj (0)

ten wiersz... 2011-08-10 01:49:59

"Gdybym spotkał ciebie"

Bolesław Leśmian

Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,

Ale w innym sadzie, w innym lesie —

Może by inaczej zaszumiał nam las

Wydłużony mgłami na bezkresie....

 

Może innych kwiatów wśród zieleni bruzd

Jęłyby się dłonie dreszczem czynne —

Może by upadły z niedomyślnych ust

Jakieś inne słowa — jakieś inne...

 

Może by i słońce zniewoliło nas

Do spłynięcia duchem w róż kaskadzie,

Gdybym spotkał ciebie znowu pierwszy raz,

Ale w innym lesie, w innym sadzie...

skomentuj (0)

stawiam sobie nowe cele 2011-08-09 23:12:09

Nadchodzi kolejna zmiana, reorganizacja życia. Dzieciaki idą do szkoły... tzn poranne jeszcze wcześniejsze wstawanie, śniadanka, kanapki, popołudniami regularne obiadki - czyli wieczory nie będe już miała dla siebie tylko na taniec z garami. Och jakież to życie jest rozkoszne... Dopiero co wyszłam z pięcioletniego kieratu matki, żony, kurki domowej, co to wszystkim dogadzała, dzieci chowała niczym pączusie w maśle, męża wspierała w jego ciężkiej pracy zawodowej, wyjazdach, życiu zdala od domu i tak to zbierała do kupy, aby i dzieci miały fajnego ojca, ja kochanego i kochającego męża i sama choć odrobinę własnego świata (choć z tym ostatnim było najgorzej). Dopiero co firma mi się rozkręca, już za czymś zaczyna to wyglądać, rozsmakowałam się właśnie w odrobinie normalnego życia, a już muszę wracać w chomonto i orać pole naszej nudnej codzienności...
No więc oświadczam wszem i wobec i w zasadzie samej sobie, bo nie widzę tu nikogo, że się nie zgadzam!!!
No i co ja mogę? Dom chce być posprzatany, gary zagospodarowane, dzieci najedzone, wykochane i  szczęśliwe, a mąż czeka na ciepło ogniska domowego, w którym znajdzie ukojenie. Wszystko i wszyscy czegoś potrzebują, a moją rolą społeczną i życiową wpisaną z babki, prababki jest to wszystko im zapewnić. Bo kto to zrobi jak nie ja?!? Na gosposię mnie nie stać, co najwyżej na teściową :(
I czy to jest sprawiedliwe? W zasadzie powinnam tak to zorgnizować, aby pracować i mieć czas dla najbliższych, a resztą powinien zająć się kto inny, bo dnia i siły zbraknie. Nie, oczywiście, że by się dało, tylko nie mam ochoty padać na twarz wieczorową porą.
Stawiam więc sobie dzisiaj nowe cele:
1/ Znaleźć kogoś do pomocy w domu - najkorzystniej wyjdzie tu teściowa dwa razy w tygodniu. Jakoś przeboleję.
2/ Firmę rozbujać jeszcze do takiego stopnia, abym mogła kończyć pracę max o 14 (może i wtedy nie trzeba będzie tesciowej angażować)  
3/ Coś tylko dla siebie....
4/ w ramach równowagi małżeńskiej zorganizować sobie troszkę delegacji z noclegiem
5/ Ważne są zajęcia dodatkowe dla dzieciaków - od września (taniec, basen)
6/ nauczyć się od mistrza - męża mego jak to się robi, że tych spotkań firmowych jest tak wiele, no i z każdym trzeba spić integracyjnego browara, czy tam cokolwiek innego. 
7/ mimo wszytskich celów, dzieciaki sa sprawą nadrzędną. Póki co jeszcze wymagają dużej uwagi, w związku z tym powyższy cel moge na razie odłozyć na wyższą półkę.
8/ Nauczyć męża mego romantyzmu, a siebie jeszcze większej wyrozumiałości, wyzbyć się durnej zazdrości
9/ Nauczyc się przyjaźnić z facetami, tak zwyczajnie, bo to fajne  stwory są :)

na dzisiaj tyle, zobaczymy co nam wyjdzie, kolorowych snów

skomentuj (0)

jak to jest 2011-08-08 12:49:17

Mój ukochany Mietek znów wyśpiewuje co mi w dszy gra... śpiewa do Boga

Mietek Szcześniak " Przytul mnie mocno"
Nie wiem kto
Dopisał tekst
Do naszych ról

Nie wiem skąd
W tych rolach błąd
I żal i ból

Prowadź mnie
Do prostych słów
Przez każdy dzień
Prowadź mnie
Gdy światło drży i gdy pada cień

Przytul mnie
I połam lód
W opłatki kry

Przytul mnie
Nadejdzie znów
Wiosenny świt

Dopóki żal
Naprawia błšd
Nadzieję mam

Dopóki łza
Jest jeszcze łzą
Nie jestem sam

Jeśli łza
Jest jeszcze łzą
Nie jestem sam

Powiedzi mi Ojcze, dlaczego tak się błąkam? Dlaczego ma pewność potrafi zniknąć jak bańka mydlana? Dlaczego róża powraca do stadium pączka? Nie potrafię zrozumieć tej mojej słabości, tak bardzo kaleczącej dłonie, tych którzy chcą popatrzeć, powąchać, dotknąć.
Niczym maska złotą farbą malowana zdjęta, kryjąca dzięcięcą twarz. Nikt tego dziecka już nie chce słuchać. Jakież to przykre i upokażające, że nie jesteś dość dobra, dość mądra, dość dojrzała. Smuci mi się dusza, gdy mówię, a ktoś nie odpowiada. I dlatego znów śpiewam jak mieczu. Cóż mi pozostaje innego... Przytul mnie mocno, bo jest mi znów przyro.

skomentuj (0)

kobieta czy dziecko 2011-07-27 12:41:36

Czasem zastanawam się kiedy podrośnie dziecko we mnie żyjące. Ciało moje nie zatrzymało się w czasie, a dusza wciąż maleńka. Taka naiwna, dziecinna, prosta, pełna ufności i wiary w ludzi. Jak dziecko mówię co myślę, nie zważając na to co będzie. A że ciało dojrzałe i słowa me wręcz nie pasują do tego co się widzi, nie jestem rozumiana. Jeszcze nie znaazł się nikt taki, kto by powiedział.... Nie prawda, znalazł się kiedyś ktoś taki, raz jeden przyznał mi, że jestem niesamowicie szczera i Marek kochał mnie nad życie i chyba nadal kocha całą taką jaka byłam bez żadnego ale. Ale cóż nie w tym życiu... No i Rafał, on też po tylu latach potrafi przesłać mi walentynkę" kocham cię" A ty, ciekawa jestem czy zrozumiesz, co chcę ci powiedzieć? A może to zwykła niedojrzałóść, może takie coś należy leczyć. Może to jakaś nowa choroba, której nikt jeszcze nie odkrył. Bo znam jeszcze jedną osobę, która też na to choruje. I znów nie wytrwałam w postanowieniu, nie umiałam przemilczeć. A powiedziałam sobie, tym razem nie spalę. I chyba znów spaliłam... samą siebie zapadając się ze wstydu przed tym jaka jestem i że nie potrafię być kobietą powściągłą, tajemniczą, niedostępną. Ja jestem otwarta, jasna i przejrzysta, z sercem na dłoni, które co rusz ktoś obrzuca błotem. Ale cóż może w tym cały urok, bo jak widać wszyscy mężczyźni, którzy mnie kochali, patrzą oczyma pełnymi miłości, mimo tylu lat rozłąki. Nazwijmy to pociesznie tak: jak tęcza kolorowa i blask słońca oślepiający, jak łąka kwitnąca mnóstwem zapachów i barw, jak burza co straszy gromem i błyskawicą, jak skok na bungy co adrenaliną przytyka. I wzystko to naraz ja jestem. Więc najpierw wpadasz w zachwyt, potem głowę odwracasz, boisz się i albo uciekasz, albo żyć w tej baśniowej krainie już tylko chcesz.
Ale ładnie wyszło - taką wersję przyjęłam i tej będę się trzymać. Jak to ktoś przeczyta, pomysli że powinna się leczyć.
Zobaczymy co wyjdzie tym razem?

skomentuj (0)

Księga Gości